Zespół InnerQuest ·

Postanowienia noworoczne mają złą opinię i trudno się dziwić. Wiele osób rezygnuje z nich już w pierwszych tygodniach roku. Powód zwykle nie leży w słabej woli. Plan ułożony 31 grudnia zakłada, że od 1 stycznia będziemy mieć więcej czasu, energii i spokoju niż przez cały poprzedni rok. Pierwszy zwykły tydzień w pracy szybko to weryfikuje.
Na warsztacie „Plan na rok” pracujemy metodą, którą da się przeprowadzić także samodzielnie. Ma cztery etapy.
1. Przegląd zamiast postanowień
Zanim zaplanujesz kolejny rok, przyjrzyj się poprzedniemu. Podziel życie na sześć obszarów: praca, finanse, zdrowie i energia, relacje, rozwój, czas wolny. Dla każdego zapisz: co się udało, co nie wyszło, co zajęło więcej czasu, niż zakładałeś/zakładałaś. Wnioski z tego przeglądu są cenniejsze niż jakakolwiek lista życzeń.
2. Najwyżej trzy priorytety
To najtrudniejszy krok. Z listy rzeczy, które chcesz zmienić, wybierz maksymalnie trzy na cały rok. Reszta nie znika — trafia na listę „może w drugiej połowie roku”. Trzy priorytety to granica, przy której da się utrzymać uwagę w normalnym tygodniu pracy.
3. Kwartały, nie dwanaście miesięcy
Rok to za długi horyzont, żeby planować konkretne działania. Dla każdego priorytetu ustal, co ma być zrobione do końca marca, czerwca, września i grudnia. Kwartał jest na tyle krótki, że widać termin, i na tyle długi, że da się zrobić coś znaczącego.
Pomocne są tu intencje implementacyjne — plany w formie „jeśli X, to Y”. Badania psychologa Petera Gollwitzera i jego zespołu pokazują, że takie sformułowania zwiększają szansę realizacji zamiaru w porównaniu z samym „chcę”. Przykład: „Jeśli w czwartek o 17:30 nie mam spotkania, to idę na basen”.
4. Dwudziestominutowy przegląd tygodnia
Plan, którego nikt nie ogląda, przestaje istnieć. Raz w tygodniu — na przykład w piątek po południu albo w niedzielę wieczorem — poświęć 20 minut na trzy pytania:
- Co w tym tygodniu przybliżyło mnie do moich trzech priorytetów?
- Co przeszkodziło?
- Jaki jeden krok robię w przyszłym tygodniu dla każdego priorytetu?
Dlaczego luty
Luty to test. Entuzjazm stycznia się wyczerpał, pierwsza fala obowiązków wróciła, dni wciąż są krótkie. Plan, który przetrwa luty, ma szansę przetrwać cały rok — bo opiera się na rytmie, a nie na zrywie. Jeśli w lutym coś się sypie, nie porzucaj planu. Wróć do przeglądu tygodnia i zmniejsz krok.
Jeśli chcesz przejść ten proces z grupą i coachem, zajrzyj do opisu warsztatu weekendowego albo programu „90 dni zmiany”.